Danuta Siedzikówna " Inka"

Danuta Siedzikówna

Wychowana w duchu patriotyzmu Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 roku we wsi Guszczewina koło Narewki. W szeregi podziemnego wojska wstąpiła w grudniu 1943 roku, przyjęła pseudonim "Inka". Stała się żołnierzem Armii Krajowej ośrodka Hajnówka - Białowieża. Tam odbyła szkolenie medyczne i została sanitariuszką. Stalinowski sąd stwierdził, że Inka nie brała bezpośredniego udziału w zabójstwach. Mimo to wymierzył jej karę śmierci. 13 lipca 1946 roku "Inka" została wysłana do Gdańska po zakup leków i opatrunków dla oddziału. Gdy Danuta spędzała noc na Wybrzeżu obudził ją i aresztował oddział SB. Metody śledcze były wyjątkowo brutalne: pojawiało się wśród nich bicie, poniżanie czy zamykanie w pomieszczeniu z żonami niedawno zabitych milicjantów. Młody wiek "Inki" nie stanowił żadnej taryfy ulgowej. W czasie śledztwa zeznania w sprawie "Inki" formułował między innymi milicjant, Mieczysław Mazur. Wyrok, jaki wydał sąd brzmiał jednoznacznie: "śmierć przez rozstrzelanie". "Inka" będąc w celi śmierci przesłała koleżankom z sąsiedniej celi gryps, w którym napisała "Jak mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". 3 sierpnia 1946 roku Wojskowy Sąd Rejonowy skazał Danutę na śmierć. Zarzut dotyczył nakłaniania do rozstrzelania dwóch funkcjonariuszy UB podczas akcji szwadronu w Tulicach pod Sztumem. Jednak w szwadronie "Inka" nie wydawała żadnych poleceń ani rozkazów, co więcej: po walce opatrywała także rannych milicjantów. "Inka" zginęła rankiem 28 sierpnia od kuli, strzałem w tył głowy. Razem z nia zginął podporucznik „Zagończyk”. Stało się to w gdańskim więzieniu przy Kurkowej 12. Według relacji świadka egzekucji, księdza Mariana Prusaka, ostatnie jej słowa brzmiały: "Niech żyje Polska! Niech żyje major Łupaszko". Po jej śmierci długo pastwiono się nad Inką. Osiemnastoletniej sanitariuszce przypisywano uczestnictwo w licznych egzekucjach, zawsze z zaciętą twarzą i pistoletem w ręku. Choć po latach prawda okazała się zupełnie inna, nikt z oskarżycieli, prokuratorów, sędziów i wykonawców wyroku na "Ince" nie poniósł kary. Nagrodzona pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski w 2006 roku.

                                                                                                                                                                                                                                                                                         Wojciech Matulewicz kl.3d

Polecamy

orzel