Sekrety klasy 3e, czyli korowodem do wiosny!

Marzec, 2015 r.
20 marca już na zawsze wyryje się w mojej jaźni świadomości nie tylko z powodu dionizyjskich zabaw
i szeregu bajkowych postaci pod batutą organizacyjną moich koleżanek Małgorzaty Stuckiej
oraz Moniki Szypszak w Gimnazjum nr 1 w M-czu, ale również korowodu zorganizowanego
przez Urząd Miasta.

Moi pupile przebrani za postacie ze stumilowego lasu mistrzowsko rywalizowali w rzucaniu
liliami wodnymi, chwytaniu i przerzucaniu balonika, kicaniu przez przeszkody czy kalamburach.
Zresztą przerzucanie balonika wyzwoliło krwiożercze instynkty moich wychowanków. Cóż,
będąc pedagogiem przechodzącym przez wszystkie założenia reformy, nic mnie już nie zdziwi.

Nieco później cała szkoła podążyła szlakiem wiosennego korowodu urządzonego
przez naszych miejscowych notabli. Plac za MOK-iem pękał w szwach, oto przed naszymi
oczami ukazywały się bajecznie kolorowe dzieci ze szkół podstawowych, fantazyjnie przebrani
gimnazjaliści oraz inne grupy zorganizowane. Po 10 - minutowym odczekaniu, pani wiceburmistrz
powitała wszystkich zebranych, ogłosiła sponsorów widowiska i rozdała torby z cukierkami
przedstawicielom szkół. Wodzirej spektaklu poprosił o wystąpienie uczniów z marzannami,
pozwolił zrobić im zdjęcia, a następnie poprowadził je do drewnianego pala, gdzie znakomicie
wyszkoleni strażacy wydali na nie wyrok śmierci i spalili na stosie (marzanny, nie uczniów).
Potem wszyscy usłyszeliśmy miniwykład o próchnicy i rozeszliśmy się zmęczeni skwarem dnia do szkół.
Wyobraziłem sobie miny cesarzy rzymskich oceniających finał wiosennego, szumnego korowodu,
którzy nieco barwniej hołdowali pragnieniom ludu w myśl zasady „Chleba i igrzysk”. Współczesny
wychowawca, nauczyciel, pedagog i opiekun musi stawiać czoło najróżniejszym wyzwaniom.
Taka już jego rola.

Na szczęście moi pupile bawili się cudownie, wylegiwali na trawie, robili zdjęcia z przyjaciółmi, maskotkami
i śmiali się ze swoich dowcipów. Młodość jest nie do zdarcia i ze śmiechem wita każdą okoliczność.
Do usłyszenia.

                                                                                M.J.

Polecamy

orzel