Wymiana międzynarodowa do Holandii

W dniach 1 - 7 kwietnia odbyła się druga część wymiany międzynarodowej pomiędzy naszym gimnazjum, szkolą Marianum w Groelno w Holandii. Wyjazdowi towarzyszyły niespodzianki i emocje, które zapewnili nam nasi przyjaciele i ich rodziny w Holandii. Pradniemy podzielić się naszymi wrażeniami. Relacje z pobytu można obejrzeć w fotoreportażu http://www.jedynka-miedzyrzecz.pl/index.php/kronika/reportae/holandia-wymiana-midzynarodowa oraz w materiale filmowym.

Alicja Krzywoszyja - W dniach od 03.04 do 07.04.2017r. miałam okazję uczestniczyć w wymianie międzynarodowej ze szkołą holenderską w Groenlo. Mogliśmy ponownie spotkać się z naszymi koleżankami i kolegami z wymiany. Kształtowaliśmy w ten sposób nie tylko nasz język angielski, ale także poznaliśmy kulturę, sztukę, kuchnię i politykę holenderską. W ciągu tego tygodnia poznałam wiele ciekawych różnic i podobieństw pomiędzy naszymi krajami. W niedzielę mieliśmy dzień rodzinny. Myślę, że był to wspaniały dzień, ponieważ zwiedziliśmy wieś Giethorn. Jest to miejscowość nazywana Wenecją Holandii. Pływaliśmy statkiem i podziwialiśmy piękny krajobraz. To miejsce jest pełne turystów, a za razem pozwala na odrobinę refleksji. Po rejsie statkiem udaliśmy się na pyszny obiad i deser. Wracałam do domu z myślą, że to miejsce jest po prostu niezwykłe. Myślę, że taka forma wycieczek jest doskonała. Zachęcam każdego, kto waha się przed podjęciem decyzji, o wzięciu udziału w wymianie uczniowskiej. Polecam wszystkim, którzy marzą o przygodach, poznaniu wspaniałych ludzi i zwiedzenia innego kraju.

Agata Mirowska  - „Dzień rodzinny”. Niedzielę spędziliśmy z naszymi Holenderskimi rodzinami. Z rana około godziny 10 zjedliśmy wspólne śniadanie z rodzicami Maryse. Niedługo po śniadaniu przyjechała do nas Alicja z Lynn i jej rodzicami. Wypiliśmy wspólną herbatę i udaliśmy się do samochodów. Po mniej więcej dwóch godzinach jazdy dotarliśmy do miejscowości Giethoorn gdzie zaparkowaliśmy auto i poszliśmy zwiedzać nowo poznaną okolicę. Wieś ta była niezwykle czarująca, gdyż wyróżniała się tym, że nie było tam żadnych dróg, poza ścieżkami rowerowymi. Osada ta jest nazywana Wenecją Północy lub Wenecją Holandii (Holendrów). Została założona ok. 1230 roku przez grupę uchodźców z krajów śródziemnomorskich. Początkowo nosiła nazwę Geytenhorn. W 1421 wieś została zalana w wyniku powodzi. Co do ciekawostek w 2015 roku stała się częścią gry Monopoly. Na początku wycieczki poszliśmy do kawiarni, w której wypiliśmy kawę i zjedliśmy Holenerskie smakołyki. Później wsiedliśmy do gondoli wycieczkowej i tak przez dwie godziny zwiedzaliśmy pływając między budynkami oraz w okolicach parku. Po zakończonym rejsie udaliśmy się na długi spacer - od czasu do czasu zachodząc od jakiegoś sklepu z pamiątkami i tamtejszymi wyrobami. Około godziny 18 udaliśmy się na przepyszny obiad z deserem lodowym. Z restauracji wyszliśmy dopiero chwilę przed 21. Przez cały dzień panowała przepiękna, słonecza pogoda, lecz pod wieczór bardzo się ochłodziło. Dzień spędziliśmy bardzo przyjemnie, na świeżym powietrzu i w miłej atmosferze. Pod koniec wycieczki byłyśmy tak zmęczone, że w podróży do domu usnęłyśmy w samochodzie. Jak tylko dotarliśmy do miejsca zamieszkania od razu udałam się do łazienki, aby wziąć prysznic i po dniu pełnym wrażeń, gdy położyłam się do łóżka w swoim pokoju usnęłam snem sprawiedliwego.

Emil Magryn -Na wymianie mi się bardzo podobało ! Strasznie zaprzyjaźniłem się z Holendrami. Było to naprawdę miłe przeżycie. Miałem bardzo dobrego Holendra. Pierwszy raz byłem w tym kraju . W przyszłości zamierzam tam wrócić.

Katarzyna Mich - Uważam, że  najlepszym dniem podczas wymiany była środa. Pojechaliśmy wtedy do Amsterdamu, odwiedziliśmy słynne muzeum Van Gogha, nie zabrakło również czasu na zakupy. Najbardziej podobało mi się w muzeum, ponieważ trafiliśmy na świetna panią przewodnik, umiliła nam ona czas, który nie mógł być nie miły. Zaraz po tym mieliśmy kilka godzin na chodzenie tam, gdzie sami chcieliśmy. Kupowaliśmy rzeczy dla siebie i pamiątki dla naszych rodzin. Po spotkaniu się w wyznaczonym miejscu wyruszyliśmy w dwugodzinną podróż do domu. W autobusie dużo rozmawialiśmy i śpiewaliśmy, sprawiło nam to dużo przyjemności. Moim zdaniem taka wymiana to świetna sprawa, można przyzwyczaić się do języka i poznać wiele wspaniałych osób.

Szymon Woźniak - Najbardziej w Holandii podobał mi się dzień rodziny. Wraz z moim kolegą z wymiany , Pupeijnem, oraz z Kubą i jego przyjacielem z wymiany pojechaliśmy na ścianki wspinaczkowe. Dobraliśmy się w dwie pary i po wprowadzeniu przez instruktora mogliśmy się już wspinać. Po trzech godzinach wspinaczek pojechałem z jego rodziną do kawiarni i super spędziliśmy czas na rozmawianiu . Na koniec dnia zwiedzaliśmy okoliczne wioski, które miały niezwykły klimat i były po prostu piękne.

Tomasz Czernielewski - Wiele osób bało się tej wymiany i nie chciało brać w tym udział . Ja nie miałem takiego problemu. Ze wszystkich wydarzeń które się wydarzyły podczas tej wymiany byłem zadowolony. Mam pozytywne odczucia i przeżycia związane z nią. Holandia bardzo się różni od Polski. Najważniejszą różnicą są ludzie, w Holandii ludzie bardziej martwią się o drugą osobę niż o siebie. Każdy jest dla siebie miły i dla każdego odnosi się z szacunkiem. Lubią bardzo słodkie rzeczy, a zwłaszcza mus jabłkowy. Mają ciekawą architekturę prawie wszystkie budowle budują z cegły, bardzo dbają o porządek i czystość.
Pojechałbym tam znowu z uśmiechem na ustach.

Szymon Walczak - Największym przeżyciem w Holadnii była dla mnie wizyta w Amsterdamie. Na początku zaskoczył mnie ogrom tego miasta oraz ciekawa architektura. Na ulicy setki rowerów, zatłoczone przejścia dla pieszych, ogromne budynki, to wszystko tworzyło niepowtarzalny klimat. Po dotarciu do miejsca docelowego mieliśmy czas na wykonanie zdjęć przy najważniejszych zabytkach Amsterdamu, a następnie udaliśmy się do muzeum Van Gogha. Zobaczyliśmy jego najpopularniejsze obrazy jak np. "Słoneczniki". Po wyjściu z muzeum mieliśmy ok. 5 godzin wolnego czasu więc małymi grupkami zwiedzaliśmy miasto. Bardzo zaskoczyła mnie otwartość i ciekawość mieszkańców oraz turystów w Amsterdamie. Co chwilę napotykaliśmy przechodnia, który zaczepił nas i wypytywał co tu robimy. Najlepiej wspominam Argentyńczyka zajmującego się street artem. Za 15 euro można było u niego zamówić czapkę z własnym wzorem. Rozmawialiśmy z nim prawie 30 minut. Pytał o nasz kraj, zainteresowania, opowiadał o swoim życiu codziennym, chciał nas nawet poczęstować tradycyjnym napojem z Argentyny nazywanym "Yerba Mate". Po całej wizycie miałem wrażenie, że trwała ona zbyt krótko. Zachęcam każdego kto tylko będzie miał okazję do odwiedzenia tego wspaniałego miejsca, bo z pewnością nie zapomni tej wizyty.

Maria Krajcer - Witam,mam na imię Marysia i uczestniczyłam w wymianie międzyszkolnej z moimi rówieśnikami z Holandii. Wspomnienia z tego tygodnia będą ze mną na zawsze. Każdy dzień spędzony tam był naprawdę super, ale najbardziej podobała mi się wycieczka do Amsterdamu. Byliśmy podzieleni na grupy i każda z nich musiała znaleźć kilka zabytków, miejsc charakterystycznych i zrobić sobie z nimi zdjęcie, to było naprawdę ciekawe. Byliśmy także w muzeum Van Gogh'a. Później mieliśmy też czas wolny więc zwiedzaliśmy, robiliśmy zdjęcia i kupowaliśmy pamiątki. Cały ten dzień uważam za naprawdę udany. :)

 

Martyna WoldańskaW środę byliśmy w Amsterdamie, bardzo podobało mi się w muzeum Vincenta van Gogha, pani która nas oprowadzała była bardzo charyzmatyczna, a obrazy nieziemskie.Podczas czasu wolnego razem z koleżanką zajrzałyśmy do galerii nazwanej "Public House of Art" w której widniały dzieła najróżniejszych niezależnych artystów.Po obejrzeniu tylu obrazów, zdjęć i rzeźb czułam się niesamowicie zainspirowana.

 

 

 

Szczęśliwy numer

Na dziś
to
24
Następne losowanie o godzinie 18:00

Polecamy

orzel
 

 

 

   
   
   

 

 

Licznik odwiedzin

0261601