Raz, dwa, trzy, Stworem jesteś ... TY!

Na tajemniczej wyspie R’lyeh ginie grupa archeologów. Z Centrum Archeologicznego w Providence (Rhode Island) rusza ekipa ratunkowa. Jednak wkrótce po przybyciu, okrutna burza zmusza członków ekspedycji do schronienia się w zaniedbanej szopie. To nie jest zwykła szopa. To zaimprowizowany przez poprzednią ekipę posterunek, mający na celu ochronić ludzi przed czymś… złym. Wewnątrz, obok radiostacji leży martwe ciało  Jacka Burtona – archeologa. W zimnej dłoni ściska rewolwer. Drzwi na końcu korytarza były zabarykadowane. Teraz ledwo zwisają na jednym zawiasie, a deski roztrzaskane w drzazgi leżą dookoła. W pokoju za nimi drewniana podłoga jest częściowo rozerwana, a pod nią widać coś, jakby studnię pełna brudnej wody. I ten smród wywołujący mdłości! Przerażeni myślą, że coś mogłoby wyjść z tej studni członkowie ekipy barykadują na nowo drzwi. Nie wiedzą jednak, że cokolwiek to było, już wydostało się z magazynu i właśnie czai się gdzieś w pobliżu. Tak właściwie to  jest jednym z nich. Zaraz… jakich nich? Jest jednym z nas!!

W grze STWÓR wcielamy się w owych członków ekipy ratunkowej, którzy odcięci od świata na wyspie R’lyeh, musza rozwiązać zagadkę, kto spośród nich jest tytułowym Stworem. Czas jednak ucieka, a Stwór nie śpi, powoli i konsekwentnie atakuje kolejnych ludzi zamieniając ich w Zarażonych. Każdy z Zarażonych współpracuje odtąd ze Stworem tak,  aby ten mógł zarazić kolejne osoby, dotąd, aż na wyspie nie pozostanie ani jeden człowiek. Jedynym ratunkiem dla ludzi jest zdobyć miotacz ognia i zlikwidować stwora oraz jego pomocników zanim zarażą wszystkich graczy. Zniszczenie Stwora oznacza wygraną ludzi. Nie jest to jednak proste. Od początku gry nikt nie zna tożsamości pozostałych graczy. Może sąsiad po lewej jest Stworem, a może nadal człowiekiem. Niewłaściwy wybór celu likwidacji może w efekcie osłabić siły ludzi a przybliżyć Stwora do triumfu. Naturalnie można się bronić: barykadować drzwi, rzucać podejrzenia na innych, uciekać, stosować kwarantannę itp.

Fabuła gry nawiązuje do prozy H. P. Lovecrafta, jak również do klasycznego horroru J. Carpentera  „Coś” (Thing).  Odcięta od świata placówka, niewielka grupa ludzi, a wśród nich to Coś – przyczajona Groza.

Kluczem niezwykłej rozgrywki w STWORA jest klimat. Dobry zespół graczy może go stworzyć na początku i utrzymać do końca rozgrywki. Niepewność, napięcie, strach przed otrzymaniem karty z napisem Zarażony. Ważna jest dyskusja, umiejętność obserwacji, mowa ciała i jej odczytywanie, blefowanie i rzucanie podejrzeń. Akcja jest dynamiczna, sytuacja zmienia się w każdej rundzie. Ktoś, czyjej tożsamości jesteśmy pewni, za chwilę może nie być już sobą, a zamienić się w Zarażonego, który będzie polował właśnie na nas.

Zdarza się jednak (a nam zdarzyło się wielokrotnie), że klimatyczny thriller/horror zamienił się w komedię z powodu zabawnych wpadek graczy („Hej! Dlaczego mnie zaraziłeś, skoro nie jesteś Stworem!?”) i błyskotliwych dialogów powstających zupełnie spontanicznie. To dodatkowy plus uatrakcyjniający zabawę i powodujący, że każda rozgrywka staje się niepowtarzalna.

W grze posługujemy się kartami, które dociągamy ze wspólnego stosu, jak również zamieniamy się miejscami tak, aby zyskać „nowych” sąsiadów o których nie wiemy kim naprawdę są. Same karty zaopatrzone są w bardzo klimatyczne ilustracje niczym wyjęte z komiksu – horroru. Żadnych kostek i innych akcesoriów, a więc miejsca potrzeba niewiele, chyba że gra 12 osób, bo tyle maksymalnie może wziąć w grze udział.

Kto grał w "Mafię" wie o co chodzi. Kto nie grał właśnie się dowiedział. Jednak wiedzieć to nie wszystko; to trzeba przeżyć. A przeżyć w STWORZE to sztuka... ;)

 

Klimatyczne grafiki STWORA

Szczęśliwy numer

Na dziś
to
24
Następne losowanie o godzinie 18:00

Polecamy

orzel
 

 

 

   
   
   

 

 

Licznik odwiedzin

0260536